„Portugalia do zjedzenia” Bartka Kieżuna

Tak, wiem, dzisiaj inne wydanie blogowego gotowania, ale po prostu muszę Wam opowiedzieć o „Portugalii do zjedzenia” Bartka Kieżuna opublikowanej przez wydawnictwo Buchmann! 🙂 I obiecuję, że będziecie tak samo jak ja podekscytowani premierą tej książki. Przyznam, że jako entuzjasta kuchni portugalskiej bardzo czekałam na tę publikację i wiązałam z nią duże nadzieje. Czemu? Może zacznijmy od przedstawienia autora, którego już pewnie niektórzy kojarzą z innej kulinarnej książkowej pozycji, mianowicie z „Italii do zjedzenia”.

BARTEK KIEŻUN

Jak się domyślacie ten uśmiechnięty mężczyzna ze zdjęcia to Bartek Kieżun. Znany jest m.in. z wyżej wspomnianej książki „Italia do zjedzenia”, za którą otrzymał polską Nagrodę Magellana 2018, a także był nominowany do Gourmand World Cookbook Awards. Jest pasjonatem i specjalistą kuchni śródziemnomorskiej, dziennikarzem, blogerem kulinarnym. Jego publikacje możecie znaleźć w „Kukbuku”, „Podróżach”, „Twoim Stylu”, „Magazynie Wino”. Możecie się przekonać jak fascynująco opowiada i jaki humorystyczny styl ma Krakowski Makaroniarz, bo pod takim pseudonimem tworzy również Bartek Kieżun, w wywiadzie dostępnym tutaj.

ZAMYSŁ KSIĄŻKI

„Portugalia do zjedzenia” może oczarować, bo jest subtelnie przemyślana i spełnia marzenie o książce kulinarnej, która jest opowiedziana i jednocześnie jest podróżą. Trudno się więc jej oprzeć i trudno też, by nie zaspokoiła wymagań najbardziej kapryśnych czytelników. Może być czytana na wiele sposobów. Jako album, gdyż każdy przepis otwiera przepiękne, bezpretensjonalne zdjęcie, kadr ze zwyczajnego portugalskiego życia lub widok zapierający dech w piersiach . Jako gawęda, bo nim przejdziemy do gotowania, a potem do stołu, autor przytacza zawsze jakąś historię lub anegdotę. Wreszcie jako przewodnik, bo opowieści snute przez Kieżuna nie są na chybił trafił, ale dotyczą konkretnych miejsc na mapie Portugalii. I oczywiście jako to czym de facto książka jest najbardziej, czyli kulinarną podróżą po kontynentalnej tradycyjnej kuchni portugalskiej. Prawda, że brzmi wspaniale?

JAKO KSIĄŻKA KUCHARSKA

Z uwagą prześledziłam podane przez Kieżuna przepisy. Niektóre z nich możecie znaleźć tutaj na blogu jak np. przepis na zupę – caldo verde, przepis na pomidorowe risotto – arroz de tomate czy na słodki pudding – arroz doce. Rzeczywiście zawarte w książce propozycje to tradycyjne portugalskie potrawy. Doceniam spostrzegawczość autora: już na wstępie wspomina, że kuchnia portugalska pachnie kolendrą, kuminem, liściem laurowym. Kieżun dodaje, że jedzenie portugalskie urzeka go swoją prostotą o wiejskich korzeniach. Tak jest w istocie. Podczas wspólnego gotowania Portugalczycy często tłumaczyli mi, że dane danie ma wiejską proweniencję i niejednokrotnie to wynik czasów, gdy ludzie gotowali z tego, co akurat było pod ręką. Kieżun jest rzetelny i uważny np. decydując się na przepis rodem z Ribatejo tj. na zupę z kamienia (sopa de pedra) nie ukrywa, że tradycyjnym składnikiem dania jest świńskie ucho i podaje bardziej uwspółcześnioną wersję za co jestem mu bardzo wdzięczna. Podoba mi się ta wnikliwość i fakt, że przepisy, chociaż wciąż tradycyjnie portugalskie, są dostosowane do dzisiejszych realiów. Dla mnie jako filologa atutem jest też podanie oryginalnych portugalskich nazw dań. A poza tym to poczucie humoru! Kieżun bywa zabawny i to nie tylko w anegdotach, ale i w samych przepisach! Przy niektórych z nich umieszcza listowne „PS”. Zaskakuje tam ciekawostkami lub śmiesznym komentarzem. Także wydaje mi się, że będziecie się świetnie bawić!

JAKO PRZEWODNIK I GAWĘDA

Tutaj liczy się też podróż. Z Kieżunem wędrujemy kulinarnie przez miasta, miasteczka i wsie. Ach ten przekrój różnych miejsc i zebranych po drodze historii! Gubimy się gdzieś w knajpach w północnej Portugalii, lądujemy w centralnej części kraju i rozmawiamy z miejscowymi, przemieszczamy się na południe po kolejne przygody. To autentyczna mozaika splotu różnych zdarzeń, portugalskich miejscowości, zwyczajów, lekcji z historii Półwyspu Iberyjskiego, bo i tu autor zdaje u mnie na szóstkę, a wreszcie właśnie samej tradycji gotowania. Wędrujemy wg karty dań: od przystawek po deser. Zatem jemy zacnie i do syta! 🙂

Mimo, że brakuje mi tu przepisów z Portugalii wyspiarskiej, bo wiecie, że jestem fascynatem zwłaszcza Madery, to myślę, że jest to rozważne ze strony autora. W końcu oba archipelagi należące do Portugalii, zarówno Madera jak i Azory, to osobna historia i raczej wypadałoby napisać o nich oddzielną publikację. Gratuluję więc zdrowego rozsądku! 🙂

JAKO ALBUM

Po „Portugalię do zjedzenia” sięga się z przyjemnością. Estetyka wydania sprawia, że książka jest ładna jako przedmiot. Przemyślano detale. Błękitno – białe odniesienia zaraz przywodzą na myśl azulejos lub pobielane domy z błękitnymi okiennicami czy po prostu morską kulturę Portugalii. Jest tutaj tyle zachwycających zdjęć, że relaksuje samo przeglądanie książki i wielu z nas znajdzie tu albo wspomnienia albo inspiracje do podróży! Może banał, ale dla mnie ważny, że ta quasi książka kucharska ma twardą okładkę. To po prostu ulga po tym jak się dotyka wszelkie kuchenno-podobne lektury w miękkiej okładce wymięte po pierwszym otwarciu! Chociaż zastanowiło mnie czemu papier w środku jest matowy a nie lśniący, jakby na album przystało, to jednak potem pomyślałam, że to jest książka o szerszym zastosowaniu i przecież czytelnicy będą jej używać w kuchni. Przyjemnie zatem czuć ten rozmach i czułość z jaką dopracowano szczegóły. Myślę, że to super pomysł także na prezent!

Także już wiecie, co będę czytać w długie zimowe wieczory! 🙂 Na pewno też skorzystam z któregoś przepisu i go Wam tutaj przedstawię! Książkę można już nabyć np.  u wydawcy,w Empiku , na livro.pl lub na czytam.pl. „Portugalia do zjedzenia” zachęciła mnie też do nabycia pierwszej książki Kieżuna „Italia do zjedzenia”. Jak widać miłość do Włoch i do Portugalii zdarza się częściej niż myślałam (o czym mogliście się przekonać w innym moim wpisie o włosko-portugalskim pisarzu Tabucchim).

P.S. Czy są tu jacyś Warszawiacy? Spotkanie autorskie z Bartkiem Kieżunem odbędzie się 3.10.2019 w Loreta Bar w PURO HOTELS w Warszawie (ul. Widok 9). Zapraszam! Więcej informacji o autorze.

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, zapraszam Cię do polubienia fanpage magellanka.pl! Muito obrigada! 🙂

1 Comment

  1. 10 Pomysłów na prezent dla kochających Portugalię – Magellanka.pl

    26 listopada 2019 at 20 h 42 min

    […] pozycji związanych z Portugalią. Kto śledzi bloga, ten czytał na pewno moją recenzję o „Portugalii do zjedzenia” Bartka Kieżuna, książce, która zaspokoi estetyczne gusta najbardziej wybrednych i sprawdzi się jako doskonały […]

Leave a Reply