Marzenia się spełniają!

Jestem bardzo podekscytowana na ten wpis, bo samo myślenie o nim wprawia mnie w doskonały humor. I teraz przed długim weekendem stwierdziłam, że tak, to jest ten czas kiedy trzeba napisać o marzeniach, bo może w trakcie majówki będziecie mieli chwilę, by… pomarzyć! Zwyżka nastroju gwarantowana!

PO CO SĄ MARZENIA?

Marzenia wg mnie są dla marzenia. 🙂 Nie chodzi o to, że mają się na pewno spełnić. To nie jest wyznaczanie celu, to jest po prostu snucie naszych wizji o tym, czego byśmy sobie życzyli. Mój mąż nauczył mnie tego, że o marzeniu można sobie porozmawiać tak lekko, bez ciśnienia. To jest też ten moment na kreatywność. Ktoś powie: „Wykluczenie głodu na świecie jest nierealne. Po co więc o tym marzyć?”. Bo na tym polega marzenie, że jest w nim coś, co się wydaje trudne lub wręcz niemożliwe do spełnienia. A jednak… pewnie 100 lat temu tak samo komentowano czyjeś marzenia o locie w kosmos… 😀

ZACZYNA SIĘ OD MARZENIA

Pozwolenie sobie na marzycielstwo może sprawić, że wybierzesz się w fantastyczną podróż w głąb siebie. A rozmowa o tym z partnerem sprawi, że odświeżycie się w swojej codzienności. Czemu nie porozmawiać sobie o tym jakby to było fajnie kupić sobie Lamborghini? Albo mieszkać w pałacu? A może udać się na trekking w Tybecie? Napisać książkę? Wystartować w konkursie recytatorskim? Zacząć strugać figurki w drewnie? Albo nauczyć się wreszcie jeździć na rolkach? Takie rozmowy nic nie kosztują! Zobaczycie, że wśród marzeń takich zdawać by się mogło odległych, znajdą się marzenia wcale nie takie znowu niemożliwe do zrealizowania. Trzeba coś z nimi „tylko” zrobić!

NIE MA „ALE”

Marzy mi się kurs rysunku, ale… (tutaj dopisz sobie cokolwiek: nie jestem wystarczająco zdolny, nie mam kasy, będą się ze mnie śmiać, za stary jestem). No właśnie nie! Pomyśl o tym, że życie jest jedno i jesteś tu po to, żeby żyć nim w pełni i by swoje marzenia realizować. Użycie słowa „ale” wyklucza jakiekolwiek marzenie. Nie można marzyć i wykluczać marzenia, bo to już nie jest marzenie! Marzenia z zasady są dobre i powinny w Tobie wywoływać radość, a nie poczucie winy lub niemocy. Wina i niemoc pochodzą od złego.

SPEŁNI SIĘ!

„Uważaj na marzenia, bo jeszcze się spełnią!”– tak ostatnio mi powiedziała przyjaciółka przez telefon, gdy rozmawiałyśmy o jej wymarzonej pracy. Kilka lat temu wykonywanie przez nią tego zawodu wydawało się kompletnie nierealne, choć już wtedy opowiadała mi, że marzy jej się taka praca. Wówczas snuła wizje dosyć oderwane od rzeczywistości i zdawać by się mogło, że jej marzenie nie ma prawa bytu. Co prawda może dzisiaj ją to niegdysiejsze marzenie rozczarowało, ale sam fakt…spełniło się! Uważaj więc o czym marzysz, bo to kwestia czasu, kiedy się wydarzy. 🙂

BĄDŹ WIZJONEREM

Nie mam tu na myśli wróżbiarstwa z kuli, ale po prostu oczami wyobraźni zobacz swoje marzenia, poczuj je, zobacz jaki jesteś tam szczęśliwy! Brakuje mi w ludziach tego czasem, że nie mają tej zachłanności na życie, tego głodu życia, że sami sobie odbierają prawo do snucia marzeń. Zaskoczył mnie kiedyś kolega z kursu prawa jazdy. Przyznam szczerze, że wydawał mi się średnio rozgarnięty. Bardzo powierzchownie go oceniłam…Zdawaliśmy tego samego dnia. Wokół ludzie panikowali. Rozmowy przez telefon, histeria tych, co nie zdali, atmosfera stresu. On oparł się o ścianę i był bardzo skoncentrowany. „Co robisz?”- zapytałam. „Wyobrażam sobie jaki jestem szczęśliwy, gdy zdam!”- odpowiedział. Zaniemówiłam. To jest to! Zamiast dramatyzować trzeba poczuć smak nagrody! Dodam, że i ja i on zdaliśmy egzamin tego poranka…:-)

MOJE MARZENIA, KTÓRE SIĘ SPEŁNIŁY

Jestem szczęściarą, bo wiele z moich marzeń, także tych, które zdawać by się mogło, że są nieosiągalne, spełniło się. Moim marzeniem był ten blog. Wcale nie wydarzyło się to od razu. Myślałam o tym jak go stworzyć i czego powinien dotyczyć ponad rok!!! Moim marzeniem była Brazylia. Czekałam na „ten” moment prawie 4 lata! Decyzję o samotnym wylocie podjęłam w zupełnej tajemnicy przed rodziną i to spontanicznie w pracy!:-) Wiele z moich wymarzonych podróży wydarzyło się: podróż do USA, na konferencję NATO, pieszo do Santiago de Compostela, na kurs językowy do Salamanki… Mieszkałam w Lizbonie, bo sobie to wymarzyłam. I ktoś mi powie: bo ona ma pewnie kasę. Powiedziałabym, że raczej dużo szczęścia, bo zawsze znalazł się ktoś, kto mi zaoferował albo dach nad głową albo dobrą pracę, by moje marzenia mogły się spełnić. 🙂 I jeszcze wielkie pragnienie, by się spełniły! W życiu trzeba być odważnym! Kiedyś na kartce napisałam, że gdy będę mieć 28 lat będę mieć własne mieszkanie i choć tak się nie zanosiło, to tak się stało! A wszystko przetasowało się w zaledwie rok! Ale to są tak naprawdę mini marzenia w stosunku tych, które wydawały mi się kompletnie niemożliwe. Kiedyś lekarze mówili mi, że nie będę mieć dzieci. Dzisiaj mam dwoje rok po roku. Kiedyś spotkałam mojego męża przez przypadek w autobusie. Dwie godziny nam starczyły, żeby się zakochać, ale żeby być wreszcie parą musiało minąć 6 lat! W tym przez długi czas nie mieliśmy kontaktu… I przy ploteczkach z koleżankami, gdy zawsze padało pytanie o facetów i tak się kończyło na tym, że wszystko fajnie, ale: „ja i tak będę z Adamem”. Nie muszę dodawać, że patrzyły na mnie ze współczuciem, bo przecież nawet ze sobą nie rozmawialiśmy… 🙂 No ale ja po prostu sobie go wymarzyłam i moje marzenie nadal trwa! Przyleciał w końcu z propozycją ślubu, gdzieżby indziej jak nie do Lizbony? 🙂

MARZ!

Masz zadanie – MARZ! Tymi moimi spełnionymi marzeniami chcę Ci powiedzieć, żebyś uwierzył, że w Twoim życiu może być miłość, może być radość, mogą być piękne chwile, możesz zwiedzać, rozwijać się, żyć z pasją… Znajdziesz to w końcu! Możesz też zmienić kurs wydarzeń, naprawić błędy, przeprosić, wybaczyć, zmienić się…Wierzę w Ciebie! Zwalcz o marzenia! Tylko pamiętaj, że może czasem trzeba poczekać. 🙂 No ale to nie problem, przecież w „międzyczasie” mogą się spełnić inne marzenia. 🙂

Powiedzcie mi, jakie marzenia się Wam spełniły? Jestem bardzo ciekawa! 

P.S. Sesja zdjęciowa Joanna Kostecka. Fryderyk urodził się zdrowy i ma zaraz rok. 🙂 Także niedługo kolejna sesja u pani Joanny.

Leave a Reply