Alice Vieira jest znana w Portugalii przede wszystkim jako dziennikarka i autorka książek dla dzieci. Gdy zobaczyłam, więc w księgarni jej tomik poetycki odczułam, wydaje mi się uzasadniony, sceptycyzm. Pisanie dla dzieci przecież diametralnie się różni od pisania poezji (a może jednak nie?). Tymczasem jej ostatni tomik poetycki: „Olha-me como quem chove” zapada głęboko w pamięć i …serce. 🙂

O AUTORCE

Vieira urodziła się w Lizbonie w 1943 roku i od zawsze chciała być dziennikarką. Jej dzieciństwo nie należało do najprostszych. Rodzice zostawili ją jako piętnastodniowe niemowlę. W wywiadzie udzielonym dla radio Renascença z okazji jej 75-tych urodzin przyznaje, że takie naznaczone porzuceniem dzieciństwo sprawiło, że chciała pisać dla dzieci (wywiad dostępny tutaj). Skończyła filologię germańską na Uniwersytecie de Lisboa. Rzeczywiście od 1969 roku zajmuje się profesjonalnie dziennikarstwem. Pisała dla najznamienitszych portugalskich gazet: Diário de Lisboa, Diário Popular, Diário de Notícias. Współpracowała także z gazetami „Activa” i „Jornal de Notícias”. Debiutowała jako pisarka w wieku 36 lat i od tego czasu nieprzerwanie publikuje. Pierwsza książka powstała dla jej dzieci podczas zaledwie dwudziestodniowego urlopu! Jej 10-letnia wówczas córka poskarżyła się, że nie ma co czytać i Vieira poprosiła ją i swojego syna, by popowiadali jej historie ze szkoły. Wieczorem trochę pisała. W tym samym roku wydawnictwo Caminho ogłosiło konkurs na najlepszy tekst dla dzieci i młodzieży i … Vieira go wygrała (wywiad dostępny tutaj)! Odtąd jak sama wyznaje już nie ma spokoju! Jej książki tłumaczone były na wiele języków, ale na polski niestety jeszcze nie.

Osią tomiku autorki jest wg mnie strata bliskiej osoby i namiętność. Byłoby to jednak duże i niesprawiedliwe uproszczenie, gdybym napisała, że jedynie wokół tych tematów oscyluje cały zbiór wierszy. W utworach czytelnik znajdzie niepodważalną afirmację życia. Autorka ma niebywały dar, by w prosty sposób przekazywać treści uniwersalne. Mnożyć można wiersze, w których przedstawiona sytuacja liryczna, to tak naprawdę opowieść o szczególe, niby-drobnostce, która posługuje potem do tej właściwej kompletnej metafory utworu. Dzięki temu czytelnik z łatwością identyfikuje się z podmiotem lirycznym, który albo zapomina wziąć tabletek albo jest proszony o jałmużnę albo parzy kawę, etc. Wiersze Vieiry są też przepełnione intymnością. Trzeba przyznać, że dawno nie czytałam tak zmysłowych i przepełnionych rozkoszą erotyków pisanych przez kobietę, bo bez wątpienia podmiotem lirycznym wierszy jest kobieta. W utworach odnajdujemy i miłość szczęśliwą i spełnioną, gdzie dwoje kochanków upaja się sobą, ale i tą, w której ukochany odszedł i to na zawsze. Czasami to „na zawsze” jest tym ostatecznym rozstaniem i domyślamy się, że kochanek zmarł. Bez wątpienia erotyki są najsilniejszym atutem zbioru. Warto jeszcze podkreślić, że tytuł „Olha-me como quem chove” jest bezpośrednim odniesieniem do dorobku innego portugalskiego poety, zmarłego przed 30-toma laty, Ruy’ego Belo. Autorka pisząc tomik inspirowała się jego twórczością. W jednym z wierszy pada nawet imię poety. „Olha-me como quem chove” przetłumaczyłabym jako „Spójrz na mnie jak na deszcz”. Nota bene, w którymś z wywiadów usłyszałam, że Alice bardzo lubi słotę. 🙂

Dla mnie szczególną zaletą wierszy jest ich przetłumaczalność. Utwory są raczej napisane nieskomplikowanym językiem, co nie oznacza, że autorka cokolwiek symplifikuje. Zatem zachęcam do czytania mojego pierwszego w Polsce tłumaczenia!

10.
 
era pelo fim de junho
e eu estava na varanda do
último andar daquele prédio que
como quase tudo na cidade
é hoje
um hotel        dizem eles
de charme     e
com nome inglês
 
tinha um vestido verde
e era tão nova que a memória
dói só de o pensar

nos meus ombros pousava
a tranquilidade das mãos
de quem me fazia
sentir única

ninguém falava
o sol brilhava ainda e alguém
dentro de casa anunciava
que o jantar estava pronto
as crianças que fossem
lavar as mãos e
se deixassem de correrias

eu sentia apenas
o peso daquelas mãos
nos meus ombros

nunca
como nessa noite
a cidade me pertenceu tanto

I w moim tłumaczeniu:

10.
 
to było jakoś pod koniec czerwca
stałam na balkonie
ostatniego piętra tamtego budynku który
jak prawie wszystko w mieście
jest dzisiaj
hotelem    mówią
że świetny     i
o angielskiej nazwie

miałam na sobie zieloną sukienkę
i byłam tak młoda że pamięć boli
już na samą myśl o tym

na moich ramionach spoczywał
spokój dłoni
kogoś kto sprawiał że
czułam się jedyna

panowała cisza
słońce jeszcze świeciło i ktoś
w domu wołał
że kolacja gotowa
niech dzieci idą umyć ręce   i
skończą gonitwy
 
czułam zaledwie
ciężar tamtych dłoni
na moich ramionach
 
nigdy
jak tamtej nocy miasto
nie należało do mnie tak

Kolejna propozycja:


7.
 
há muito que ela não tinha
aguentado um dia assim
 
assim        sem outra
melhor palavra para o definir
 
o cano entupiu
o remédio esgotou
a carta não veio
o saldo acabou

 
e ao abrir da madrugada
ele ligou a dizer que
tudo não tinha sido mais
do que um equívoco
daqueles que o calor do verão
arrasta sempre consigo
 
um dia
assim

 
foi então que a vizinha de baixo abriu a janela
estendeu ao sol o cabelo molhado
possivelmente
para poupar energia
e exclamou
que lindo dia
 
sem saber
como os adjectivos são
os maiores criminosos da língua
a merecerem prisão há muito tempo
 
(e só porque em portugal
a pena de morte
acabou
há 150 anos)

I w moim tłumaczeniu:

dawno nie musiała wytrzymać
takiego dnia
 
takiego   bez
lepszego słowa by go opisać
 
rura się zapchała
lekarstwo się skończyło
list nie doszedł
bilans wyszedł na zero
 
i bladym świtem
on zadzwonił żeby powiedzieć
że to wszystko nie było niczym więcej
niż jakąś pomyłką
z tych które letni upał
pociąga zawsze ze sobą

takiego
dnia

wówczas sąsiadka z dołu otworzyła okno
rozwiesiła na słońcu mokre włosy
chyba
by zaoszczędzić na prądzie
i wykrzyknęła
ale piękny dzień
 
nie wiedziała
że przymiotniki są
największymi szubrawcami języka
od dawna zasługującymi na więzienie
 
(i tylko dlatego w portugalii
kara śmierci
została zakazana
150 lat temu)

Myślę, że to nie koniec mojej poetycko-tłumaczeniowej przygody z Vieirą i jeszcze się spotkamy także na blogu. Mam nadzieję, że zapewniam Wam trochę literackich odkryć. Oba wiersze pochodzą z tomiku: „Olha-me como quem chove” 🙂

Co sądzicie o tych wierszach? Jeżeli podobał Ci się ten wpis, zapraszam tutaj do polubienia mojego fanpage! 🙂

P.S. Zdjęcie autorki pochodzi z tego źródła.