Jak przetrwać trudne chwile w życiu

Listopad mnie zawsze nastraja do przemyśleń i jest potrzebnym mi buforem przed świąteczną ekstazą. Przemyślenia głównie płynną z dwóch faktów: ciemności na dworze i obchodzenia moich urodzin, które skłaniają mnie do robienia podsumowań. W tym roku już 30stych! Hura! Tyle życia dostać!

I jak sobie pomyślę ile było wspaniałych chwil, miejsc i ludzi, to jest we mnie sama radość. Czasami jednak było zwyczajnie/niezwyczajnie trudno. Nie lubię słowa trudno, ale CZASAMI jest trudno i nie ma się tego co wypierać i żyć w bańce mydlanej, choćby wszyscy pionierzy pozytywnego myślenia nam opowiadali jak to trzeba zawsze pozytywnie myśleć. Może trzeba myśleć pozytywnie, ale emocji tych przytłaczających się nie uniknie i pytanie czy trzeba ich unikać. Nie zawsze też w danym momencie możemy zrobić to, czego najbardziej potrzebujemy. Jest projekt, który trzeba dokończyć, finanse, które muszą się zgadzać, lęk, który niepostrzeżenie się wkradł, małe dzieci, choroba Twoja lub kogoś bliskiego, praca, która bardzo obciąża, odpowiedzialność za siebie i innych, milion rzeczy, na które w danym momencie nie mamy wpływu, które się zdarzyły i które trzeba przeżyć.

DZIĘKUJ ZA WSZYSTKO

Gdy długo jest źle i wszystko się wali bardzo trudno jest dziękować, bo mamy w sobie dużo żalu do świata i poczucie niesprawiedliwości. Jednak mimo to, by przekierować emocje, polecam dziękowanie. Nawet jeśli nie czujesz wdzięczności, ona się kiedyś pojawi, a Ty zauważysz wokół siebie ludzi, rzeczy, zdarzenia, uczucia, fakty itp., których może nigdy nie dostrzegałeś/aś. Pomoże to odciągnąć Cię trochę od męczących tematów i pocieszy Cię w chwilach załamania. Znajdziesz też we wdzięczności siłę, by przetrwać. Nawet w Nowym Testamencie jest napisane: „W każdym położeniu dziękujcie”.

ŚPIEWAJ KARAOKE

Zamiast wykrzyczeć się w lesie, polecam wykrzyczeć się śpiewając. Te ukiszone gdzieś emocje, zmęczenie i trud fajnie wyrzucić z siebie. Ale jak i kiedy? Las nie zawsze mamy koło domu, a najbliższe wyjście na mecz ewentualnie w sobotę, jeśli w ogóle. Tymczasem na youtube z łatwością możemy wejść w każdej chwili. Warto zachęcić całą rodzinę do śpiewania. Śpiew rozluźnia, krzyczenie da ujście emocjom, wygłupianie się przy śpiewaniu pomoże oderwać myśli od skomplikowanych kwestii. Przy okazji możemy też wzmocnić więzi rodzinne.

OGLĄDAJ KOMEDIE I KABARETY

Kiedyś oglądałam film o sile naszych myśli i m.in. przykładem była w nim kobieta, u której zdiagnozowano raka. Była załamana (nic dziwnego), ale postanowiła, że całą swoją energię skupi na myśli, że będzie zdrowa i by sobie jakoś w tym pomóc, żeby utrzymać jak najlepszy humor, oglądała mnóstwo komedii. Nie praktykowałam, ale znam to uczucie, kiedy jestem naprawdę rozbawiona, po obejrzeniu czegoś śmiesznego i chociaż na chwilę występuje we mnie mini-reset od codzienności.

DAJ SOBIE CZAS

Zaakceptuj bez rozczulania się nad sobą sytuację. Może nie jest dobrze i dotyka Cię cierpienie, ale pozwól sobie na nie. Nie ma co zamiatać tego pod dywan. Jestem przygnębiona. Dobrze, akceptuję to. I wiem, że…

TO TYLKO ETAP

Wszystko mija i to też minie. Czy to pociesza? Nie wiem, ale chodzi o złapanie szerszej perspektywy. Jeszcze może Cię naprawdę wiele zaskoczyć i to pozytywnie, więc zakasaj rękawy i…

DZIAŁAJ NA MIARĘ MOŻLIWOŚCI

Po akceptacji czas na działanie. Najlepiej na przykładzie. Ostatnio mi się przytyło. Jest to dla mnie powód do niezadowolenia z siebie. Nie jest to tragedia, ale ewidentnie coś, co psuje mi humor. Na początku szukałam wymówek i przyjęłam postawę ofiary: „Matka Polka”, „Dwie ciąże i teraz oponki”, „O jejku, jak to dobrze mają te babeczki, co jeszcze nie rodziły!” i inne tego typu absurdy. A potem mnie uderzyło, że to ja biorę odpowiedzialność za złe samopoczucie z tego powodu i mam na to wpływ (wymawiałam się dwójką bardzo małych dzieci i brakiem czasu). Teraz sobie ćwiczę, chodzę na zumbę, jem mniej, ograniczam słodkie i już schudłam.Czuję się świetnie!

ZADBAJ O SIEBIE

Spotkałam w drodze na Camino de Santiago w Hiszpanii pewną Kanadyjkę i ona opowiedziała mi coś, co bardzo zapadło mi w pamięci. Gdy ma się zaraz rozbić samolot i lecisz ze swoim dzieckiem, komu najpierw nakładasz maskę tlenową? Sobie czy dziecku? Sobie! Czemu? By móc potem uratować dziecko. Bardzo ten obraz przeżyłam, bo uświadomiłam sobie, że jeśli ja nie zadbam o siebie, to moje otoczenie może stać się nieszczęśliwe. Zwłaszcza, gdy mamy na myśli ekstremalne sytuacje. Jeżeli ciągle będę w domu z dwójką moich maluchów i nie będę robiła nic kompletnie dla siebie, to prędzej czy później zatruję ich jadem frustracji i niechęci. Jeśli pracuję do upadłego i jestem zbyt obciążona i nie zadbam o odpoczynek, na pewno ucierpią moi najbliżsi poprzez chociażby oddalenie się od siebie, ciche dni, żale… Przykłady można mnożyć.

ĆWICZ

Nie da się zaprzeczyć, że po solidnym treningu, wydzielają się endorfiny, hormony szczęścia, i często mamy więcej ochoty do życia niż przed treningiem. Ćwiczenia zajmują nasz mózg i nie musimy wtedy myśleć o sprawach, które nas przytłaczają. Ciało rozluźnia się, więc i stres słabnie.Niezwykła też jest świeżość umysłu po ćwiczeniach. Często podczas ćwiczeń przychodzą mi do głowy ciekawe pomysły. Polecam zatem, by się oderwać ruch na świeżym powietrzu, basen, siłownię, co tam lubicie, by trochę więcej w Was było radości. 🙂

POSZUKAJ WSPARCIA U BLISKICH CI OSÓB

Szukanie wsparcia u bliskich to wg mn taki kij, który ma dwa końce, bo niekiedy bywa tak, że najbliżsi trochę nie mają wyczucia i nie rozumieją dźwiganego przez nas ciężaru. Zbywają nas frazesami w stylu: „Będzie dobrze”, „Rozumiem, też tak miałem/am”, „Nie przejmuj się, dasz radę”, „Co nie zabije, to Cię wzmocni”, itp. Może warto przed taką rozmową określić jakie mamy oczekiwania. Powiedzieć czy pragniemy wysłuchania czy rady. Nie warto też rozmawiać z osobami, które nas zaczną oceniać i jeszcze „dowalać do pieca”. Kto się z Was nie spotkał z takimi ocenami typu: „No przecież masz fantastyczną rodzinę, dobrze płatną pracę, nowe auto i Twój mąż przynajmniej zmywa naczynia, czego jeszcze byś chciała?” lub w wersji dla panów: „No przecież Twoja żona jest taka miła, dzieciaki rosną, kasa się zgadza, o co Ci chodzi?”. Nie, nie, nie! Masz prawo czuć tak jak się czujesz.

MODLITWA/MEDYTACJA

Tego Was nie nauczę i nie wiem jak wytłumaczyć jak się modli czy medytuje, ale jestem pewna, że modlitwa/medytacja często pomagają utrzymać życiowy balans. Skąś się biorą te powiedzenia: „Wiara czyni cuda”. Inna kwestia jest taka, że udowodniono, że taki rodzaj wyciszenia korzystnie wpływa na organizm np. na pracę serca. Nie mam tu na myśli klepanie modlitw, chociaż może komuś to też pomaga, ale zajrzenie co w nas siedzi i zaufanie sile wyższej. Przy modlitwie warto ćwiczyć też oddech, by się uspokoić. Odpowiednie miarowe oddychanie podczas medytacji zapewni wejście ciała w przyjemny, lekki stan i pozwoli się zrelaksować.

WYSPY

Tak nazwałam te miejsca i zdarzenia, które nam pozwalają przetrwać. Jest to podobny podpunkt do tego o zadbaniu o siebie, ale jednak trochę inny. Mam na myśli odpoczynek i to taki odpoczynek, którego potrzebujemy i który jednak ratuje odrobinę sytuację, która się aktualnie wali. Może wyjazd chociaż na weekend, jeśli od roku nie ma urlopu, może dzieci do babci w sobotę, kiedy trzeba przepracować kilka spraw z mężem/żoną, może wyłączenie telefonu i kompa po południu, kiedy ciągle coś od nas chcą w pracy, może zamiast ciągłej koncentracji na tym, że jesteśmy chorzy, odrobinę lekkości i zrobienie czegoś, co zawsze nam daje radość? O odpoczynku już pisałam raz tutaj i myślę, że to bardzo dobry tekst, do którego sama wracam.

Wpis powstał w konsultacji z psycholog Pauliną Wolniak. Nie jest on oczywiście antidotum na bardzo trudne życiowe sytuacje, gdzie potrzebna jest pomoc psychologa, psychiatry, osoby duchownej lub innych specjalistów. Jest on jednak mała zachętą do lepszego nastawienia i przejścia z godnością przez problemy, z którymi nie zawsze sobie dajemy radę, a które nas wszystkich spotykają.

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, zapraszam do polubienia Magellanka.pl na fb! Dziękuję!:-)

P.S. Zdjęcia zrobione we Francji.

2 komentarze

  1. Pauli

    2 listopada 2018 at 21 h 14 min

    Lubie Twoje teksty Aniu. Duzo w nich pozytywnej energii 🙂 pozdrawiam

    1. Anna Skwarek

      3 listopada 2018 at 16 h 25 min

      Dziękuję! Oto chodzi, żeby dzielić się z innymi tym, co najlepsze! 🙂 Też pozdrawiam!

Leave a Reply