Jak motywować siebie?

Tyle wokół nas jest poradników jak żyć pełnią życia, jak być szczęśliwym, w ogóle jak żyć, że łatwo się w tym pogubić. Mnie ostatnio interesuje jak być zmotywowanym, bo czuję, że jest to klucz do pracy nad moim charakterem i do marzeń, których ciągle przybywa. Bycie zmotywowanym jest dla mnie podstawą do tego, by codzienność była zabawą i przygodą, a rutyna miała w sobie cel wyższy. Stwierdziłam więc, że podzielę się moimi sposobami na motywację i tym jak ją w sobie wskrzeszam, byście również poczuli się zainspirowani do działania.

DZIĘKUJ

Bycie wdzięcznym wprowadza mnie w dobry nastrój i daje poczucie sensu. Zaczynam postrzegać pozytywniej rzeczywistość i łatwiej znoszę napotkane trudności. Nie skupiam się wtedy na braku, ale na pełni. Co więcej, jestem lepiej nastawiona do otoczenia, które nagle zdaje mi się przyjemniejsze. Dobrze jest zapisywać za co jesteśmy wdzięczni, za co dziękujemy. W kryzysowym momencie wracam do takich zapisków i mobilizuję się do dalszych działań.

Dziękuję za tego bloga! Za Was, którzy mnie czytacie i za tych, którzy będą mnie czytać!   

KONCETRUJ SIĘ NA POSTĘPIE

Jest tak łatwo popaść w zniechęcenie, bo coś zbyt wolno przychodzi. A przecież czasami tylko pozornie nie ma efektów! Trzeba zdać sobie sprawę, że rzeczy trwają w czasie i nie dzieją się ot tak. Koncentrowanie się na postępie dodaje sił. Ostatnio ze swojego postępu się rozliczam, ponieważ często zapominam o tym, co zrealizowałam. „Rozliczanie się” polega na wypisywaniu po każdym miesiącu najważniejszych rzeczy, które się wydarzyły, były dla mnie ważne i które mieszczą się w obrębie moich postanowień noworocznych. Na ogół te listy mnie zaskakują. Naprawdę tyle zrobiłam? Tyle się działo? Od razu jestem bardziej zmotywowana. O tym jak wyglądają moje miesięczne listy pisałam tutaj.

DOCENIAJ SIEBIE

Miło jest nagrodzić siebie za włożony wysiłek. Nagroda może mieć formę materialną, ale może być też kąpielą przy aromatycznych świecach, wyjściem do ulubionej restauracji, wyjazdem, masażem, pójściem na basen, etc. Oprócz nagradzania siebie, chciałabym zacząć stosować głośne wyrażanie aprobaty dla swoich dokonań. Nie uważam, że jest to zarozumialstwo. Jeżeli napisałam wiersz, który lubię to czemu mam nie powiedzieć: „Zobacz, jaki świetny wiersz mi wyszedł! Jestem z niego zadowolona.” Nawet jeśli ktoś mnie skrytykuje, to ma prawo do swojej opinii, a ja przynajmniej mogę poczuć dumę z własnych przedsięwzięć – robię to, co kocham! Super! Trzeba na siebie patrzeć z miłością.

WYBACZAJ SOBIE

To zwłaszcza dla perfekcjonistów. Nie wszystko wychodzi od razu. Są porażki i zmiana często przychodzi z bólem. Te 10 kg w dół nie zrobi się samo. Towarzyszy temu zmiana i rzadko kto ją potrafi zaakceptować bez cierpienia. Gdy polegniesz, wybacz sobie i zacznij od początku. Doceń też to, co wyszło, a nie nie wyszło. Też bywam surowa wobec siebie i czasem takie wybaczenie sobie bardziej mnie motywuje niż dobiegnięcie do celu bez przeszkód i w sposób typowo zadaniowy.

INSPIRUJ SIĘ

Czytaj książki, cytaty, blogi, wiersze… Rozwijaj swoją wyobraźnię i zauważaj ludzi, którzy mają historię wartą opowiedzenia. Oczywiście inspiracje można czerpać z innych źródeł… Z muzyki, ze sztuki, z rozmów z ludźmi, z podróży, filmu… Grunt, żeby się rozwijać i otaczać się fascynacją dla świata. Bycie zainspirowanym leży według mnie blisko bycia zmotywowanym.

Tak, obrazy Chagalla zdecydowanie działają mi na wyobraźnię. 🙂

OTACZAJ SIĘ ZMOTYWOWANYMI LUDŹMI

Z kim przestajesz, takim się stajesz. I racja. Jak sobie poradzić z falą niezadowolenia innych, rozgoryczeniem i wszechobecnym żalem lub pretensją? Książki motywacyjne radzą zerwać kontakt z takimi toksycznymi osobami, nawet w przypadku, gdy to rodzina. Jednak może się okazać, że trzeba będzie zerwać kontakt z 85% naszego świata, a i tak się ktoś smęcący przybłąka. Moja rada jest taka, żeby ucinać głupie stękanie lub bezpośrednio informować, że nam się to nie podoba i jak ktoś chce ponarzekać, to nie ten adres. Po co tracić swoją energię i właśnie motywację na ludzi, którzy użalają się nad sobą i nie biorą odpowiedzialności za swoje życie wcielając się sprytnie w rolę ofiary? Albo takich, którzy chcą wlać w nas swoje lęki i  doliny? O, nie! Jestem zadowolona z życia (pogody, kraju, rodziny, etc.) i wszystkim chcę to powiedzieć! I to ucina każdą czczą dyskusję. Lepiej pogadać po prostu o czymś twórczym i czuć się dobrze ze światem. (O traceniu czasu na głupoty typu marudzenie pisałam tutaj.)Poza tym, dobrze jest się otaczać ludźmi zmotywowanymi do tego samego tzn. jeśli chciałabym biegać długodystansowo, to szybciej się zmotywuję przy kimś, kto już ma takie doświadczenia albo też to lubi, jest to jego marzenie, niż przy osobie, która na taki pomysł tylko wzruszy ramionami.

ZNAJDŹ CEL

Wydaje mi się, że nie musi być od razu nie wiadomo jak duży. Można zacząć od czegoś małego byle by być w tym konsekwentnym i byle nadawał on sens naszej egzystencji. Mamy się stawać lepszą wersją siebie, więc jeśli nawet zaczniesz od tego, że będziesz się więcej uśmiechał, to już wprowadzasz zmianę w swoim życiu i otoczeniu. Oczywiście, najlepiej byłoby znaleźć swoją życiową misję, bo to jest magnes na motywację.

ZNAJDŹ SWOJĄ ŻYCIOWĄ MISJĘ

Tutaj trudno mi się wypowiedzieć, bo wciąż szukam mojej życiowej misji, ale ci, którzy ją mają, wytyczają sobie bardzo konkretną drogę. Łatwiej wtedy znosić porażki, upadki, odrzucenia, a dylematy przestają być dylematami. Jest po prostu wytyczona ścieżka. Motywacja jest wtedy bardzo duża. Podajmy takie jaskrawe przykłady jak Mahatma Gandhi wiodący Indie do niepodległości, Coco Chanel uparcie projektująca swoje małe czarne czy Chagall (przywołany już w tym artykule) tworzący z pasją swoje obrazy do końca prawie 100-letniego życia.

KOCHAJ I POMAGAJ

O wiele prościej jest być do czegoś zmotywowanym, gdy wiesz, że od Ciebie zależy los Twoich najbliższych, pracowników, osoby cierpiącej. O wiele prościej jest, gdy jesteś naprawdę za coś/ za kogoś odpowiedzialny. Gdy pomagasz w hospicjum trudno, żebyś się rozczulał nad sobą, miał depresję lub nie miał dystansu do siebie i świata. Poczucie bycia potrzebnym jest bardzo pomocne, by motywacja do swoich celów wzrosła.

MARZ BEZ ZAHAMOWAŃ

Marzenia to po prostu marzenia. Nie ma w nich ograniczeń i słowa „ale”. Nawet jeśli ktoś je podważa, wzrusza ramionami albo zaraz ci próbuje wcisnąć jak bardzo jest nierealne to, co wymyśliłeś, to tak naprawdę jest to ograniczenie tej osoby, a nie Twoje. Opowiadaj też o swoich marzeniach. Po co się ich wstydzić? Kto wie, może osoba, która siedzi obok pomoże Ci je zrealizować? Poza tym, wg mnie mówienie o swoich marzeniach przyciąga je i sprawia, że szybciej wprowadzamy je w życie. Wprowadza mnie też w dobre samopoczucie mówienie o marzeniach. Od razu widzę siebie na Lapie w Lizbonie jak otwieram tam drzwi do swojego mieszkania.:) Jak dobrze, że marzenia nic nie kosztują, a dają świetną motywację do działania!

WIZUALIZUJ

O wizualizacjach już  tyle napisano, że nie będę się rozwodzić na ten temat. Mnie na pewno wyobrażanie siebie w przyszłości w danych sytuacjach bardzo pomaga wyklarować cele i mieć wizję siebie. Jest też motywującym zapłonem.

Często wizualizuję sobie klub książki, który chciałabym stworzyć w mojej miejscowości. Na zdjęciu klub książki, do którego chodziłam w Lizbonie, Jardim da Estrela.

DOSTRZEŻ SZERSZĄ PERSPEKTYWĘ

Jeżeli izolujesz zdarzenia, to jestem pewna, że po jakimś czasie Twoja motywacja znacznie spada. Zdarza mi się zapominać o całości i o szerszej perspektywie, bo często koncentruję się tylko na wycinku życia/zdarzenia/sytuacji lub chwilowych emocjach. Przykład. Uczę się włoskiego. Często nie poświęcam włoskiemu tyle czasu ile bym chciała i mam do siebie pretensje, że już tyle czasu się uczę, a ciągle za mało porządnie. Jednak uczę się i regularnie do włoskiego wracam. Załóżmy, że ze względu na moje niezadowolenie, zarzucam naukę tego języka. Jeśli dostrzegę, że nawet ten niewielki wysiłek, który nie wiedzieć czemu uważam wciąż za niewystarczający, jest wart późniejszych wyjazdów firmowych i kontaktów biznesowych, to jestem bardziej zmotywowana. Prawda jest przecież taka, że nauka włoskiego obojętnie jak ubogaca mój świat i otwiera przede mną nowe możliwości. Życie to przecież nie rok, dwa, trzy, ale znacznie dłużej i trzeba patrzeć w takim perspektywicznym kontekście. Robię coś, co przecież w końcu zaprocentuje.

ZMIEŃ SWOJE NASTAWIENIE

To jest coś za co podziwiam kilka osób w moim otoczeniu. Świadoma zmiana nastawienia. Znam osoby, które mimo swoich dolegliwości, złego humoru, braku ochoty na coś, świadomie podejmują decyzję, że będą pozytywnie nastawione i bedą się świetnie bawić/ zrobią coś najlepiej jak potrafią/ będą się uśmiechać. Zmiana nastawienia to duuuża praca z samym sobą, zwłaszcza, gdy dookoła życie do uśmiechu nie nastraja.

LICZY SIĘ TU I TERAZ

I tym zakończymy moją motywacyjną wyliczankę. Matka Teresa zapytana w jednym z wywiadów: „Co jest dla niej najważniejsze?”, odpowiedziała: „Ten wywiad” wskazując na to, że istnieje tylko tu i teraz. Zatem wydaje mi się, że warto skoncentrować się na tym co jest teraz, by wykonać to jak najlepiej, a to przyniesie w przyszłości oczekiwane efekty i zmotywuje nas do dalszej pracy. To, co będzie później zależy od tego, co jest teraz i warto to teraz wykorzystać na 100% swoich możliwości.

Zdjęcie na murze w Lizbonie zrobione przez mojego dobrego kolegę Kristophera. To jedna z najbardziej zmotywowanych osób jakie znam!

Ten mój motywacyjny zbiór jest wypadkową doświadczeń, burzy mózgu, książek i rozmów z ludźmi. Co byście dodali do tej listy? Co Was motywuje? Chętnie poczytam!

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, to polub bloga na fb! Dziękuję bardzo! 🙂

2 komentarze

  1. Magda

    18 maja 2018 at 8 h 33 min

    Świetny zbiór! Nie mam nic do dodania.
    Mnie do wstania z łóżka i podjęcia działań motywuje plan. Staram się więc dzień wcześniej mieć plan na jutro i następnego dnia odhaczać punkty. Nie zawsze udaje się zrobić wszystko, ale wtedy jest mniej roboty z planowaniem kolejnych dni 😀 Myślę, że można to podpiąć w Twoje „Znajdź cel”.
    Poza tym czuję się dużo bardziej zmotywowana, gdy widzę efekty mojej pracy. Punkt o dostrzeganiu i docenianiu nawet najmniejszych postępów jest bardzo celny w moim przypadku.
    I oczywiście marzenia!!! Które tylko czekają aż się je spełni. I należy pamiętać, żeby mieć ich przynajmniej kilka i je aktualizować.

    1. Anna Skwarek

      22 maja 2018 at 11 h 52 min

      Dzięki Magda! Też lubię wyznaczać sobie cele – plany na dzień kolejny. Nadaje to każdemu dniu bardziej przemyślany wymiar. Staram się też być w tych planach elastyczna, bo przecież niespodzianki też często motywują…. 🙂
      Ach, te marzenia! Uwielbiam! I cieszę się, że tak świadomie do nich podchodzisz (podoba mi się uwaga, że trzeba je aktualizować).

Leave a Reply