Nocny pociąg do Lizbony – Książka i Film

„Nocny pociąg do Lizbony” Pascala Merciera. Wiedziałam, że kiedyś ta książka „mnie dopadnie”. 🙂 Za czasów studiów moja przyjaciółka bardzo polecała mi tę pozycję. Jej gust jest dla mnie nieoceniony, więc książka znalazła się na liście oczekujących. Potem nawet rozmawiałyśmy o tym, że to by było coś – pojechać nocnym pociągiem z Madrytu do Lizbony, bo taki obecnie kursujeI rzeczywiście kiedyś mi się to przytrafiło! Trochę w fatalnych okolicznościach, bo stało się to po okradzenia mnie z wszelkich dokumentów we Francji. Wracałam wówczas pociągiem z Aix-en-Provence właśnie do Lizbony z przesiadką w Madrycie z dokumentami z komisariatu i kserem skradzionego paszportu…Nocny pociąg do Lizbony od tego momentu ma dla mnie bardzo osobiste znaczenie. Tymczasem teraz w czerwcu znowu w Madrycie zobaczyłam książkę „Nocny pociąg do Lizbony” u przyjaciółki na półce i poczułam, że nadszedł na nią czas. Oczywiście obejrzałam też film i kilka słów na jego temat też znajdziecie poniżej.

O CZYM

Raimund Gregorius, rozwiedziony nauczyciel języków klasycznych w wieku dojrzałym, podejmuje nietypową dla niego raptowną decyzję o porzuceniu swojego dotychczasowego zawodu i życia i wyruszeniu pociągiem do Lizbony. Dzieje się tak, gdy to w jeden z ulewnych berneńskich poranków ratuje nieznaną kobietę przed rzuceniem się z mostu. Kobieta okazuje się Portugalką i rozpala w Gregoriusie nieznaną mu dotąd potrzebę odkrycia nieznanego. Chociaż kobieta znika, to od tego momentu rozpoczyna się wewnętrzna droga Szwajcara do poznania siebie na nowo i do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie inaczej niż do tej pory. Do świadomości Gregoriusa dociera też inny fakt: patrząc na uczniów w swojej klasie rozumie, że prawdopodobnie mają oni przed sobą znacznie więcej czasu niż on i że niektórym rzeczom wciąż w swoim życiu nie pozwolił się wydarzyć. Do tego dochodzi inspirująca w rozważania historia Amadeu de Prado – „Złotnika słów”. Książkę z zapiskami Portugalczyka nauczyciel kupuje przypadkiem w antykwariacie. W ten sposób zaczyna się splątana z teraźniejszością pasjonująca podróż w czasie śladami Amadeu. Gregorius konsekwentnie dociera do wszystkich żyjących osób, którzy znali autora książki i odkrywa zawiłe losy Amadeu podczas dyktatury Salazara. Czy to pozwoli Gregoriusowi poznać prawdę o sobie? Lub o Amadeu? Czy decyzją wyjazdu do Lizbony coś zmieni w swoim życiu i w życiu tych, którzy poznali „Złotnika słów”?

PORTUGALIA I PORTUGALCZYCY W KSIĄŻCE

Portugalscy bohaterowie to przede wszystkim postaci, które znały Amadeu de Prado. Portugalczycy są przedstawiani raczej jako osoby bardzo otwarte, szlachetne i pomocne. Zwłaszcza takimi są Ci, którzy związani byli z konspiracją przeciwko dyktaturze Salazara (dla niewtajemniczonych Salazar był dyktatorem w Portugalii w latach 1932-1968). Ważne miejsce w książce zajmuje dyktatura, ale jest to raczej tło akcji. Niemniej dzięki temu mimochodem czytelnik może się dowiedzieć trochę o historii Portugalii. Niekiedy wypowiedzi Portugalczyków są przytaczane w niewielkim stopniu po portugalsku, co jest na pewno miłym akcentem dla odbiorcy, któremu ten język jest bliski.

Lizbona obok Berna jest głównym miejscem akcji. Jednakże znowu raczej tworzy tło do wydarzeń. Czytelnik porusza się za Gregoriusem po topografi miasta niemal bezwiednie, autor nie opisuje za bardzo miejsc i nie skupia się na detalach panoramy miasta. Mimo to Mercier pisząc książkę musiał doskonale znać atmosferę Lizbony, bo przemyca szczegóły, które zna osoba obeznana z miastem i kulturą portugalską np. starsze pokolenie mówi po francusku i w tym języku głównie Gregorius się porozumiewa (wiele osób wcześniej migrowało do Francji) lub to, że trochę wałęsamy się z Gregoriusem po antykwariatach, których rzeczywiście pełno w Lizbonie (chociaż to może akurat przypadek). Poza Lizboną i Bernem akcja dzieje się też w Coimbrze i Cacilhas (od Lizbony po drugiej stronie Tagu), a także w Salamace.

ZDECYDOWANE PLUSY KSIĄŻKI

Książka jest niebywale wciągająca. Przeczytałam ją w tydzień mając właściwie do dyspozycji późne wieczory i noce, ale po prostu nie mogłam się jej oprzeć! Akcja toczy się wartko i jest tam to, czego czytelnik potrzebuje: i miłość i tajemnica i przyjaźń i rozczarowanie i wiele kolei losu tak bardzo nieprzewidywalnych… Dla mnie największym plusem jednak są rozważania głównego bohatera Gregoriusa i szukanie odpowiedzi na uniwersalne pytania w zapiskach Amadeu. Książka przez to wchodzi niekiedy na filozoficzne – egzystencjalne wyżyny i to jest jej szczególny walor. Może po prostu nie chodzi o to, by diametralnie zmienić swoje życie, bo i tak po takiej zmianie trzeba sobie odpowiedzieć na pytania przed którymi się nie ucieknie jakakolwiek zmiana by zaszła? Uważam też, że dla czytelnika cenna jest zdobywana mimochodem wiedza o dyktaturze Salazara np. dowiedziałam się z niej czym był Tarrafal – obóz koncentracyjny dla więźniów politycznych za czasów dyktatury na Wyspach Zielonego Przylądka…

MINUSY KSIĄŻKI

Czasami już mnie męczyły te rozważania Amadeu. Z jednej strony uważam je za niebywały atut książki, bo zawierają wiele trafnie postawionych pytań. Z drugiej strony bohater ma tendencje do uderzania w zbyt wzniosłe i patetyczne tony i niekiedy zbyt rozwlekle, a ja jednak wolę bardziej konkret. Wydaje mi się też, że autor bardzo uprościł sprawę – nie ma osoby, która odmawia uzewnętrzniania się przed Gregoriusem, wszyscy bez wyjątku traktują go jak swego powiernika. To mnie w którymś momencie poirytowało.

NOCNY POCIĄG DO LIZBONY – FILM

Miałam wysokie wymagania co do filmu, bo w istocie książka stała się dla mnie przez kilka dni cudowną odskocznią. Trudno było nie włączać projektora bez oczekiwań. Zgodzę się całkowicie, że jest to na pewno film: „na podstawie powieści Nocny pociąg do Lizbony”, bo chociaż pomysł ten sam to naprawdę inaczej opowiedziany. Mnóstwo rzeczy zostało dodanych albo zmienionych kompletnie. Także jest to film bardzo „na podstawie” powieści. Mimo to może być to plusem, bo jeśli ktoś zacznie od filmu, to wciąż książka stanowi dla niego niespodziankę, choć na pewno mniej niż dla osoby, która w ogóle filmu nie widziała. Niektóre z dodanych lub zmienionych rozwiązań bardzo mi się nie spodobały np. ukazanie miłosnego konspiracyjnego wątku z perspektywy Amadeu jako młodzieńca, podczas gdy w książce Amadeu jest ponad 50letnim mężczyzną, gdy pała namiętnością do dwudziestoparoletniej Estefanii. Inne zaś okazały się super np. to, że książkę „Złotnika słów” Gregorius znajduje w płaszczu niedoszłej samobójczyni. W filmie też o wiele większe znaczenie niż w książce ma dyktatura Salazara. Nawet bym zaryzykowała, że to wokół niej toczy się akcja. Amadeu i jego przyjaciel już w szkole są zaangażowani w działalność podziemia, gdzie w książce jest to późniejsza historia. Na pewno zachwycająca jest w filmie Lizbona i tego książka nie oddaje i chyba nawet to nie był jej cel, żeby oddać piękno miasta. Tu w filmie widz może się w pełni rozkoszować zalanymi słońcem uliczkami, przejechać się promem po Tagu, doświadczyć „namacalnie” pastelowego kolorytu Lizbony. Jest jednak coś czego to właśnie film nie może pokazać. Mimo, że często na zasadzie symboliki przekazywane są niektóre filozoficzno-metafizyczne treści, które zostały zawarte w książce, to film nie jest w stanie oddać głębokich przemyśleń zwłaszcza Amadeu.

Wniosek taki, że polecam i książkę i film, ale z innych powodów. 🙂 A Wy już czytaliście książkę albo oglądaliście film? Co sądzicie?

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, to zapraszam do polubienia mnie na fb! Dziękuję bardzo! 🙂

Leave a Reply