Kiedy i dlaczego warto się przeprowadzać?

Ostatnio jak wiecie dużo się przemieszczamy, a właściwie kursujemy całą rodziną między Kaliszem a Poznaniem. Jest to organizacyjne wyzwanie, bo jesteśmy czteroosobową załogą (w tym dwójka bobasów) i rzeczywiście nasze auto po załadowaniu wygląda jak cygański tabor, a my czujemy się jak cyrkowcy wędrujący od miasta do miasta. Gdy już ruszymy, siedzę rozpłaszczona na oknie, żeby się jeszcze zmieścić wśród wózków, fotelików, butów, chrupek, samochodzików, nosidełek i innych. 😉 Słyszę na to takie głosy: „Ale ciebie to nie męczy?”, „Przechlapane, takie życie na walizkach!”, „Podziwiam, że ci się chce!”. A ja słyszę mój wewnętrzny głos, który mówi mi, że mam z tego ogromną frajdę!  Jest absolutnie fajnie! Przeprowadzanie się wprowadza bardzo dużo dobrego do naszego życia!

Co rozumiem przez przeprowadzkę? Mieszkanie gdzieś ponad miesiąc, organizowanie sobie tam życia (m.in. praca, szkoła), posiadanie tam swoich miejsc i przyzwyczajeń, tworzenie tam więzi z ludźmi. Jestem przyzwyczajona do zmiany miejsc, bo od 10 lat bardzo wiele razy chciałam się przeprowadzić czy to w obrębie miejscowości, w której akurat żyłam czy poza nią i niejako stan uczenia się miejsc i życia w nich od nowa jest mi bliski. Przeprowadzałam się oczywiście wtedy sama, nie z mężem i dziećmi. Mimo to mentalnie nie widzę różnicy między tymi przeprowadzkami (oprócz tego, że wymagają więcej logistyki, nie myślenia tylko o sobie i raczej też większych nakładów finansowych). Mieszkałam więc w Anglii, Irlandii, Portugalii, Francji, Włoszech i przede wszystkim w Polsce (różne miejsca).

KIEDY WARTO?

Dla mnie istnieje kilka powodów.

GDY CHCEMY BYĆ RAZEM

Brzmi nad wyraz romantycznie, ale tak jest. Czy to w mikroskali Polski czy to w makroskali świata w poważnych relacjach życie na dłuższą metę oddzielnie nie smakuje tak samo. Jak długo można żyć jedynie wyobrażeniem tego, co by mogło być? Nie jestem pewnie jedyna, która dla miłości zmieniła miejsce zamieszkania (i to konkretnie, bo z Portugalii przeniosłam się do Polski). Po prostu prędzej czy później i tak dochodzi do tej konfrontacji, bo telefon i Internet nigdy nie zastąpią kontaktu z żywym człowiekiem. Już pomijając fakt, że mnóstwo się traci będąc gdzieś hen! hen! daleko.

GDY CHCEMY SPEŁNIĆ MARZENIA

Może kolejny niefrasobliwy banał, jednak bez wątpienia stanowiący esencję na życiowej osi. Czasem, gdy chcemy czegoś dokonać, trzeba pójść dalej i to tak dosłownie. Większość z nas, by zdobyć wykształcenie (a zakładam, że zdobycie odpowiedniego wykształcenia to też pewne marzenie) postanowiła opuścić rodzinne strony i udać się niekiedy daleko, daleko… Jest to bardzo często pierwszy raz kiedy się wyprowadzamy. Już nie mówiąc o spełnianiu marzenia, które jest po prostu spełnianiem marzenia niczym więcej… Taka była dla mnie przeprowadzka do Lizbony…

DLA PRACY

W świecie, gdzie wykonywanie tylko jednego zawodu odchodzi do lamusa, przeprowadzka dla pracy, ma szansę zdarzyć się nawet kilka razy w życiu. Dla mnie okay, ale grunt, żeby razem. Myślę, że jest to w pełni zrozumiałe: większe miasta dają lepsze możliwości zarobkowe i rozwojowe, więc to naturalne, że z tych powodów porzucamy stare pielesze.

GDY CHCEMY POZNAĆ SAMEGO SIEBIE

Czasami chodzi o ryzyko, o to, by gdzieś indziej bez wpływów ze „starego świata” odkryć kim się jest. Przeprowadzka bardzo pomaga w określeniu własnej tożsamości, bo jesteśmy otoczeni przez nieznane. Przypomina mi się Irlandia. Na początku przestałam chodzić tam do kościoła, bo wzięłam to za jakąś cząstkę mnie, która jest wyuczona coniedzielnej mszy. Miałam wtedy 18 lat, byłam au pair i zdecydowanie wolałam robić inaczej niż w domu. A tu psikus! Bardzo szybko mi zaczęło brakować i wtedy zrozumiałam, że to jest coś, czego naprawdę potrzebuję! Że to jest też po mojemu! W Polsce nie wiem czy bym tak dotkliwie zrozumiała ten brak jak i wiele innych braków, których doznałam i które okazały się być realną moją potrzebą, a nie np. społecznym ususem.

GDY CHCEMY ODCIĄĆ SIĘ OD DESTRUKCJI

Czasem wyprowadzka jest elementem zachowania zdrowia psychicznego i odpowiedniego balansu życiowego. Znam osoby, które odważyły się zmienić miejsce zamieszkania, bo niestety doświadczyły różnych przykrości natury psychicznej lub fizycznej tam, gdzie mieszkały.Sama nie miałam tak drastycznej sytuacji, ale wyprowadziłam się z Wrocławia m.in. ze względu na wypalenie zawodowe. Dwa lata w korporacji dostatecznie mnie spustoszyły. Aby nabrać świeżej perspektywy i odzyskać siły witalne postanowiłam  przefiltrować swoją rzeczywistość i wyprowadziłam się z Wrocławia.Okazało się, że do Wrocławia już nie wrócę, a dojście do siebie zajęło mi pół roku. Warto zmienić miejsce zamieszkania, jeśli doświadczamy tak złych emocji.

GDY CHCEMY STWORZYĆ COŚ WIĘKSZEGO

Misja zobowiązuje. Zobrazuję przykładem. Mam znajomego, który w pewnym momencie swojego życia zdecydował się pomagać dzieciom w Indiach. Aby jednak poznać ich potrzeby i zrozumieć nie tylko te dzieci, ale ich rodziców, przeniósł się tam na jakiś czas, by potem od czasu do czasu przyjeżdżać na dłużej. Jeżeli masz w życiu pasję/misję, która wymaga przeprowadzki, to może zrób to, co? Też wiedziałam, że wyjazd do Portugalii jest mi w pewnym momencie pisany, bo nie jest dla mnie zadawalające znanie portugalskiego wyłącznie z książek. I myślę, że w tym temacie nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. 😉

GDY ODKRYLIŚMY SWOJE MIEJSCE NA ZIEMI

Znam to uczucie. Śnisz o tym miejscu, przeżywasz to miejsce, wspominasz to miejsce, brakuje Ci tego miejsca, tęsknisz za tym miejscem. Tak naprawdę jest. Wielokrotnie mam sny o Lizbonie. Rozumiem pewne teraźniejsze wybory, ale gdyby mnie ktoś zapytał o miejsce na ziemi, powiedziałabym Lizbona…:-)

Pewnie powodów jest znacznie więcej, ale to są te, których na jakimś etapie doświadczyłam i też przyznam, że dostrzegłam je w potrzebach innych bliskich mi osób. Po części są też odpowiedzią na to DLACZEGO warto.

WARTO DLATEGO, BO:

ZYSKUJESZ ŚWIEŻE SPOJRZENIE NA SIEBIE I ŚWIAT

Wychodzisz ze schematu. Jesteś bardziej poszukujący, odkrywczy, z reguły więcej Ci się chce, bo pociąga Cię nowe. Jesteś jeszcze poza panoramą, jeszcze się nie wtopiłeś w masę. Nie jesteś też turystą, ale nie jesteś też już stałym mieszkańcem, jesteś czymś pośrednim i to daje Ci też dużą wolność wyboru.

ROZUMIESZ KTÓRE WIĘZI CHCESZ PIELĘGNOWAĆ

Dystans bardzo pomaga w naprawieniu niektórych relacji i uwolnieniu się od tych trudnych. Nagle okazuje się, że znajomi z bloku nie są nam znowu już tacy najbliżsi i że nie rozumiesz na jakiej w ogóle podstawie masz jakąś więź z ciocią Anią. Zaczynasz rozumieć na jakie znajomości chcesz teraz stawiać. Świadomiej też otaczasz się nowymi ludźmi pragnąc rzeczywiście tych, którzy są z Twojej bajki.

JESTEŚ BARDZIEJ OTWARTY

Siłą rzeczy przyciągasz do siebie nowości. Gdzieś podświadomie pragniesz, żeby coś się działo. Trzeba zorganizować swój czas od nowa, więc otwierają się przed Tobą możliwości. Przyciągasz ludzi, bo bardziej ich potrzebujesz, gdy jesteś nowoprzybyły. Rozbawiło mnie, gdy teraz w Poznaniu byłam z moim mężem w kawiarni i nagle dosiadł się do nas mężczyzna z małym dzieckiem i okazało się, że to znajomy mojego męża. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w ciągu 3 tygodni bycia w stolicy Wielkopolski poznałam więcej osób niż w ciągu roku w Kaliszu! W Poznaniu byłam po prostu bardzo na to otwarta!

ŻYCIE W JEDNYM MIEJSCU JEST NUDNE

Za wyjątkiem może idyllicznych scenerii w Toskanii, z których nigdy się nie wyjeżdża, bo już wszystko się tam przeżyło jedynie patrząc na pejzaż, to gdzieś podskórnie czuję, że bycie całe swoje życie w jednym miejscu, to jednak strata. I choć najważniejsza jest ta droga wewnętrzna, a nie zewnętrzna, to jednak aż by mi było żal tylko marzyć o nieznanym.

DOCENIASZ STARE

I to czasem to, na co się narzekało! Strata (nawet chwilowa) robi swoje. Przychodzi nostalgia za równo ułożonymi książkami na półce, starą kafeterą, ulubioną księgarnią. I choć nowe ekscytuje, to „byłe” zyskuje przyjemne formy, w które, gdy wrócimy, jeśli wrócimy, ze spokojem będziemy mogli się ponownie zanurzyć.

ROZWIJASZ SIĘ NA WIELU PŁASZCZYZNACH

Wyprowadzka to też bardzo często poważny krok w stronę samodzielności. Idzie za nią rozwijanie wielu umiejętności z różnych dziedzin. Czy to nie przypadek, że mój znajomy Brazylijczyk dopiero po wyprowadzeniu się z domu zorientował się, że czyste ubrania nie rosną na drzewach i czas się nauczyć obsługiwać pralkę?

NIE JESTEŚ TAK PRZYWIĄZANY DO RZECZY MATERIALNYCH

Nagle okazuje się, że jesteś w stanie przeżyć bez blendera, 25 sukienek, ukochanego plecaczka i wystarcza Ci niewiele do szczęścia. Nawet widzę to teraz, gdy zabieramy ze sobą dzieci. Okazuje się, że wcale nie potrzebują nie wiadomo czego, żeby się dobrze bawić i największą frajdę daje przeganianie gołębi i szukanie patyków, a w domu zabawa w mieszanie makaronu…:-) Takie pozbycie się balastu rzeczy jest naprawdę uwalniające. W miejscach mniej zapełnionych rzeczami jest miejsce na przestrzeń myślową. I nie przeczę, że też czasem jest miło stęsknić się za tymi rzeczami pozostawionymi w domu.

WZRASTA TWOJA PEWNOŚCI SIEBIE

Gdy sobie pomyślę, że w Portugalii załatwiałam ichniejszy NIP, we Włoszech chodziłam do szkoły w roli nauczyciela angielskiego, we Francji gotowałam dla bogaczy, a we Wrocławiu pracowałam na serwerach i za każdym razem to zaczynało się od spakowania walizki i przeniesienia się do miejsca docelowego, to szczerze powiedziawszy, mój szacunek do siebie jeszcze wzrasta! To naprawdę przyjemne uczucie, gdy się wie, ile rzeczy się już przeszło. Można siebie docenić i przy kolejnym wyzwaniu pomyśleć: wtedy dałam/dałem radę, teraz też dam!

CIEKAWE WNĘTRZA

Często jest tak, że nowe miejsce, w którym mieszkamy oferuje nam inny design niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. To jest też z pewnością coś, co może nas na przyszłość ubogacić. Podejrzenie jak mieszkają inni, w jakim stylu, może nam dać świeżość myślenia o własnej przestrzeni, o możliwościach zagospodarowania domu, o sposobie życia w ogóle. Nic dziwnego, że w naszym mieszkaniu są elementy gdzieś podejrzane w podróży (np. azulejos w kuchni) lub takie, które się niedługo u nas pojawią po krótkich wynajmach w Poznaniu (np. chciałabym zgodnie z duńskim hygge  wprowadzić u nas więcej poduszek).

I pewnie wiele innych jest jeszcze plusów! Czy nie warto więc się przeprowadzić i nawet jechać z ciężarówką walizek, gdy tyle dobrego może się wydarzyć?! Co sądzicie? Z jakich powodów się przeprowadzaliście? I co z tego dla Was wyniknęło?

Jeśli podobał Ci się ten wpis, polub mnie na fb! Zapraszam tutaj.

P.S. Na zdjęciach miejsca, gdzie mieszkałam: Francja (Cap d’Antibes), Portugalia (Lizbona), Polska (Wrocław), Portugalia (Lizbona), Anglia (Londyn).

2 komentarze

  1. amelka

    13 czerwca 2019 at 16 h 29 min

    Przeprowadziłam się o dosłownie trzy dzielnice i czuję się całkowicie inaczej. Wiki przeprowadzi przewiozło wszystkie moje meble. Więc to nie kwestia innego otoczenia. Nie mam bladego pojęcia skąd to dziwne uczucie.

    1. Anna Skwarek

      13 czerwca 2019 at 20 h 40 min

      Cześć amelka! Trudno mi powiedzieć. Może po prostu masz inne nastawienie i cieszysz się na coś nowego. Mam nadzieję, że „dziwne” uczucie oznacza coś pozytywnego. 🙂

Leave a Reply