SOS dla mam i nie tylko

Jak sprostać oczekiwaniom świata o byciu wzorową żoną, kochającą matką, konkurencyjnym pracownikiem, uśmiechniętą synową i perfekcyjną panią domu?Jak przetrwać czas macierzyństwa i nie zwariować?

Natchnęło mnie, by o tym pisać po dwóch rozmowach. Trochę ich sens zmodyfikuję, ale zarys sytuacyjny pozostanie ten sam. Koleżanka A, bezdzietna zapracowana mężatka, ma poważne problemy ze zdrowiem, bo nie jest w stanie udźwignąć roli gospodyni domowej. Żyje w stresie pt. „non stop sprzątane mieszkanie nieustannie nieuporządkowane.” Drugi przypadek, to koleżanka B, która robi z dziecka wymówkę, by nie spełniać swoich marzeń. Stawia sobie również najwyższą poprzeczkę, jeśli chodzi o gospodarstwo domowe. W rozmowie jednak jest nieszczęśliwa i pada ze zmęczenia. Dlaczego nie jest zadowolona skoro świetnie radzi sobie w tych dwóch rolach?

Oczywiście nie znam złotego środka, który by pomógł koleżankom A i B, ale nie są one wyobcowane ze swoim perfekcjonizmem i zamartwianiem się. Przyznam szczerze, że sama czasem jestem jak one. Co tu zatem zrobić, by być szczęśliwszą mamą i żoną i znaleźć czas dla siebie?

POPROŚ O POMOC

Nie ma nic złego w tym, żeby poprosić o pomoc. Niekoniecznie to jest przecież oznaka, że sobie nie radzisz. A gdybyś sobie nawet nie radziła, to nie ma w tym nic złego, by się do tego przyznać. Zastanów się czy to, że nie prosisz o pomoc nie wynika z tego, że lubisz bardzo kontrolować sytuację i że musisz mieć koniecznie zrobione wszystko po swojemu. Myśląc w ten sposób nigdy nie odpoczniesz i nikt cię nigdy w niczym nie wyręczy. Zostaniesz Zosią Samosią na własne życzenie, która jęczy jak bardzo mało ma czasu. Poza tym można pomagać na wiele sposobów, niekoniecznie przy dziecku. Niech mąż zrobi zakupy, kuzynka poszuka stroju na chrzciny, babcia odbierze wyniki badań z laboratorium, starsze dziecko odłoży ubranka na półkę. Naprawdę każda pomoc się liczy.

UROZMAICAJ SOBIE CODZIENNOŚĆ

Co mam właściwie na myśli? Może są takie czynności w ciągu dnia, które robisz typowo dla dzieci i domu, a mogłabyś je przekształcić w coś znacznie przyjemniejszego z korzyścią dla siebie. Włącz sobie ciekawą konferencję podczas sprzątania łazienki, wyjście na spacer połącz ze stretchingiem na trawie, ucz się słówek podczas jazdy autem lub z przepisów kulinarnych, puszczaj bajki dzieciom po angielsku, byś mogła się osłuchiwać, po obiedzie czytaj z mężem książkę (my tak czasem robimy, jeśli tematyka interesuje zarówno mnie jak i Adama). Ostatnio czytałam książkę… u kosmetyczki podczas robienia pedicure. Wydaje mi się, że możesz znaleźć więcej takich luk na to, co byś chciała robić.

WSTAWAJ PRZED DOMOWNIKAMI

Wydaje Ci się niewyobrażalne wstać wcześniej niż Twoje dzieci i mąż? Rzeczywiście jeśli często wstajesz do dziecka w nocy i walczysz o każdą godzinę snu, ta rada nie jest dla Ciebie, ale może niektórym z Was się przyda, jeśli sen Waszych pociech już się unormował i śpicie kilka godzin ciągiem. Godziny poranne są na ogół najcenniejszymi godzinami w ciągu dnia. Jesteśmy wtedy najbardziej kreatywni i jest w nas świeżość ciała i umysłu, gdy już się wybudzimy. Warto więc wstać choćby godzinkę wcześniej, by poświęcić ją dla siebie i dla swojego rozwoju (czytaj: nie pierzesz, nie sprzątasz, nie gotujesz, ale inwestujesz ten czas w siebie). Przyznam, że teraz jest mi trudniej wstawać przed wszystkimi, ale był czas, że mimo ciąży i niespełna rocznego dziecka, wstawałam bardzo wcześnie. Był to najefektywniejszy czas dnia dla mojego rozwoju duchowego i fizycznego. Polecam zatem takie rozwiązanie.

PRIORYTETY

Musisz wiedzieć co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Rozumiem, że prawdopodobnie mąż, dzieci, rodzina, atmosfera domowa, praca, etc. By to wszystko dobrze funkcjonowało, Ty musisz dobrze funkcjonować. Stąd tak istotne to, co robisz w ciągu dnia i co jest dla Ciebie wtedy priorytetem. Postaw na swój rozwój. Zrezygnuj z zapychaczy czasu typu fb lub udzielanie się na forach, jeśli to nic nie wnosi do Twojego życia. To są zagłuszacze Twoich prawdziwych potrzeb. Oprócz tego, że realizujesz się jako żona, matka, pracownik, masz zrealizować się jako człowiek. I to w najlepszej swojej wersji. To oznacza znać swoje priorytety i znaleźć na nie czas.

NABIERZ DYSTANSU

Naprawdę nie musisz być super. No nie musisz. Mówię Ci serio, serio. Nie umyjesz garów, nic się nie stanie. Nie wyprasujesz ciuszków dzieciom, też się nic nie stanie. Nie będziesz taka jak mama, teściowa, babcia, no nie będziesz i to jest właśnie najpiękniejsze. Będziesz taka jaka jesteś. Może nie znasz się na plamach, a Twoja podłoga nie jest myta 5 razy dziennie, ale to nie znaczy, że źle wypełniasz swoje obowiązki. Nie daj się zniewolić rzeczom. Wszystkie rzeczy, które nabyłaś mają Ci służyć, a nie wykańczać. Żelazko i wynikające z niego prasowanie, to nie ma być powód Twoich zmartwień. Czasami po prostu sobie odpuść i …

NIE PORÓWNUJ SIĘ Z INNYMI

To takie proste, by wpaść w melodramat: „Moja mama ma zawsze posprzątane, moja teściowa gotuje przepyszne obiady, babcia ma niesamowite podejście do dzieci, a ja to mam ciągle brudno, na obiad serwuję co drugi dzień pizzę i po pracy jestem tak padnięta, że nie poświęcam dzieciom 100% mojego czasu.” Porównywanie się z innymi jedynie Cię unieszczęśliwi. W tych rankingach na ogół się dołujemy i wypadamy gorzej niż w rzeczywistości. Może rzeczywiście tak jest, że mama jest czyściochem, teściowa rewelacyjną kucharką, a babcia ekstra nianią, ale… czy to coś w sumie wnosi do Twojego obrazka? Chwała im za to, że takie są, ale może płacą za to cenę, której Ty nie chcesz zapłacić. I przecież to takie oczywiste, że nie będziesz taka jak ktoś inny.

WYJDŹ Z DOMU

Zauważyłam, że jest trochę tak, że jak jestem w domu, to mimo mojego czasu na odpoczynek, jestem ciągle niezbędna. Nieustannie padają pytania o pieluszkę, o butlę, o posiłki, o wszelkie możliwe akcesoria dziecięce, etc. Gdy drzwi się za mną zamykają, nagle sobie wszyscy radzą beze mnie, a dzieci żyją i są szczęśliwe. To nie tylko to. W domu nie potrafię się myślowo odciąć od  obowiązków do wykonania. Ciągle zauważam, że jest coś niezrobione i że trzeba to posprzątać, mimo że doskonale wiem, że przecież ta lista „TO DO” nigdy się nie kończy. Ostatnio więc robimy z moim mężem tak, że ja po południu w sobotę po prostu znikam z domu. Jest to święty czas, kiedy nikt mnie o nic nie pyta, nikt nie dzwoni, nie ograniczają mnie te same cztery ściany i nie osaczają te same myśli.

Pamiętaj, że drzwi są otwarte, nie zamknięte...
Czyt. Zawsze są możliwości.
Ouro Preto, Brazylia, 2014.

MÓW OTWARCIE O SWOICH EMOCJACH

Duszenie w sobie tego, co czujesz, to chyba najgorszy wybór. Chodzi o to, by jasno przedstawić najbliższym, że nie jesteś ideałem i po całym dniu naprawdę wyczerpującej pracy w domu, nie ma sensu się kłócić o jeszcze niewytarte kurze lub naczynia w zlewie. Na ogół to właśnie nasi partnerzy  nie rozumieją tego, że urlop macierzyński to nie URLOP lub/i że żona to nie druga mama. Zapytaj się męża czy woli Ciebie zadowoloną i brudną kuchnię czy Ciebie zrzędzącą i czystą kuchnię? Ciebie ledwo czołgającą się do łóżka i czystą kuchnię czy brudną kuchnię i świetny wieczór we dwoje? Pamiętaj, żeby nie oskarżać, a wręcz schlebiać i mówić miłym tonem. Jeśli ilość wykonywanej przez Ciebie pracy jest przez partnera niezauważana i niedoceniana, możesz też zrobić listę tego, co robisz w ciągu dnia na rzecz domu. Twój mąż może na serio nie wiedzieć jak wygląda praca w domu, bo… nigdy tego nie robił!

ANGAŻUJ W SWOJE POMYSŁY

To takie proste rozwiązanie na wiele często jałowych spotkań. Przychodzi do Ciebie znajoma ze swoim bobasem i tak naprawdę znowu jest ta sama gadka o dzieciach, o mężu, o braku czasu, o piątkowym serialu, a Ty masz przed sobą jeszcze wiele zadań tego dnia. Chciałabyś przejrzeć dziecięce ciuszki i podzielić je wg rozmiarów, wybrać sukienkę w Internecie na wesele, zrobić konfitury, a najchętniej to byś poszła na basen. Czy nie można tych rzeczy połączyć ze spotkaniem? Oczywiście, że można! A nawet może trzeba! Czasami wręcz osoby, które „zagospodarowujesz” w tym czasie są szczęśliwe, że mogą pomóc lub zrobić zupełnie coś innego. Zaproponuj coś! Najwyżej spotkasz się z odmową.

UGOŚĆ NA SWOICH WARUNKACH

Podobała mi się bardzo niedawno gościna u świeżo upieczonych rodziców. Gdy mama zajmowała się noworodkiem, a ja dałam prezent i rozsiadłam się wygodnie na sofie, tata dzidzi poinformował mnie, gdzie jest lodówka, czajnik i szuflada z herbatami, bym mogła się obsłużyć i wybrać to, na co mam ochotę. Było widać, że są zmęczeni i mało śpią. Zrobiłam sobie w kuchni chleba z serem i byłam cała szczęśliwa. Rozumiem przecież ich sytuację. Na co dzień w mniej ekstremalnych okolicznościach też możesz poprosić gości o pomoc w przygotowaniu/ w sprzątaniu po posiłku lub wręcz o samoobsługę, gdy jesteś bardzo zajęta.

ULEPSZ ORGANIZACJĘ POSIŁKÓW

To jest dość szeroki temat, który będzie pewnie przedmiotem innego mojego wpisu, ale organizowanie jedzenia i jedzenie zajmuje sporą część dnia niezależnie czy zajmuje się tym mąż czy żona. Jak wiemy zrobienie jedzenia to nie tylko gotowanie, ale cały proces przemyślenia co na obiad, zakupienia produktów, przygotowania posiłku, posprzątania po nim. Jeżeli nie lubimy tego robić, to mamy pecha. Warto pomyśleć nad rozwiązaniami, które ulepszą strefę jedzeniową. Oprócz oczywistych takich jak kupowanie jedzenia na wynos, stołowanie się w barze mlecznym, podział obowiązków, można znaleźć jeszcze inne rozwiązania np. gotować nieskomplikowane dania – 20 minut i gotowe, zamrażać posiłki, wprowadzić schemat obiadów… Jakie są Wasze tutaj rozwiązania? Na pewno zastanawialiście się jak to usprawnić.

ZMIEŃ NASTAWIENIE

I tutaj się wszystko zaczyna, a nie kończy.:-) Myśl o tym, że, jeśli wszystko sobie odpowiednio poukładasz, to znajdziesz czas na najważniejsze dla Ciebie kwestie i że w gruncie rzeczy robisz kawał dobrej roboty zajmując się domem i dziećmi. Z ofiary, marudy lub perfekcjonistki zmień się poprzez dobre nastawienie w osobę, która nigdy nie narzeka i potrafi przymknąć oko na swoje niedociągnięcia. Słowem: weź życie takie jakie teraz jest!

Myślę, że ten wpis dobrze nam wszystkim zrobi. Zachęcam do uśmiechu na ustach i do lżejszego podejścia do świata! I oczywiście, jeśli macie ochotę, dajcie znać w komentarzach jak cieszycie się codziennością!

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, polub bloga na fb! Dziękuję bardzo! 🙂

P.S. Jak Wam się podobają moje rysuneczki?

P.P.S. Zdjęcie z Fryderykiem zrobione przez fotografa Dominika Skarżyńskiego.

4 komentarze

  1. Patrycja

    6 sierpnia 2018 at 12 h 07 min

    Super wpis! Bardzo podoba mi się twój blog. Sama przygotowuje się do roli mamy i trochę mnie to przeraża że będę musiała odłożyć na bok moje pasję i będę nieszczęśliwa. Na szczęście twój wpis dodał mi optymizmu 🙂

    1. Anna Skwarek

      6 sierpnia 2018 at 22 h 50 min

      Bardzo dziękuję!Cieszę się, że podoba Ci się blog i że ten wpis pomógł! Zapraszam do śledzenia fanpaga. Mam dwoje dzieci rok po roku i rzeczywiście czasami jest w domu totalny sajgon, ale paradoksalnie znajduję czas i na moje pasje i na rodzinę i na marzenia i na wyjazdy i nawet trochę pracuję…Wymaga to dyscypliny, wsparcia bliskich i dostosowania się do życia na innych warunkach, ale czerpię z tego wiele radości! Nie bój się! Będzie dobrze i jeszcze zakochasz się w macierzyństwie! Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko! Także nie rezygnuj ze swoich pasji! 🙂

  2. bajkowyswiatdziecka.pl

    25 marca 2019 at 20 h 53 min

    I to się nazywa dawka inspiracji! Dzięki, zapraszam też do mnie, mam swoją małą markę gdzie szyjemy fajne rzeczy dla dzieci: https://funwithmum.com/pl

  3. groszkowi.pl

    25 marca 2019 at 20 h 54 min

    Wow, kochana ale pomysły! Już nie mogę się doczekać aż spróbuje inspiracji z moimi dziewuchami, Extra!

Pozostaw odpowiedź Anna Skwarek Cancel