Wyjazd za granicę z niemowlakiem i do tego jeszcze lot samolotem. Brzmi strasznie? No właśnie, zaczęłabym od nastawienia. Zabranie małego dziecka w podróż może okazać się dla obojga rodziców nie lada wyzwaniem, ale wszystko (jak zawsze) zaczyna się w naszym podejściu. Jeżeli koncentrujesz się na negatywach i z podróży chcesz przywieźć pakiet wspomnień umęczonej matki Polki lub zrzędzącego tatusia, to nie jedź i ciesz się  świetnymi momentami z bobasem i ukochanym/ą w domu. Jeśli jednak się wahasz, bo czujesz, że za tym może kryć się niezapomniany, pełen wrażeń czas… Zrób to! Myślę, że właśnie dlatego tutaj jesteś, by samą/samego siebie pozytywnie nastawić.

ZALETY WYJAZDU Z MALUCHEM

Niewątpliwie plusami takiego wypadu jest czas spędzony razem i przeżycia, które łączą na zawsze. Zazwyczaj moja rodzina  wspólnie tj. w trójkę nie może sobie pozwolić na luksus przebywania ze sobą całe dnie. Jedynym dla nas  dniem spędzonym od rana do wieczora jest niedziela. Zatem już z punktu wyjścia wyjazd na dłużej, to wielka atrakcja. Nareszcie jest czas, żeby posiedzieć dłużej przy śniadaniu, pobawić się z małym ile chcemy, przypatrywać się jemu każdego dnia, wspólnie wystawić się na wyzwania dnia codziennego. Pisząc o przeżyciach łączących na zawsze miałam na myśli głównie te związane z nowymi doświadczeniami dla partnerów: pierwszy lot dziecka, przewijanie w samolocie, wypożyczanie auta z bobasem na pokładzie, etc. Oczywiście, wyjazd nie musi być od razu za granicę, by go wspaniale przeżyć, ale wrzucenie siebie w zupełnie inną rzeczywistość o wiele bardziej otwiera nas na innych, niż pozostawanie wciąż w tych samych, zastanych mechanizmach. Odcięcie się na chwilę od polskich realiów naprawdę odświeża i ubogaca.

ORGANIZACJA PRZED WYLOTEM
Warto pomyśleć o lekkim wózku w podróży. Na zdjęciu Greentom. 
Palma de Mallorca, grudzień 2017.

Przygotowania czas zacząć. Pierwszym naszym wyjazdem zagranicznym z niemowlakiem była podróż na Majorkę, o której obszernie piszę tutaj. Okazało się, że mimo, iż Ryanair to tanie linie lotnicze, możemy zabrać nieodpłatnie na pokład oprócz wózka jedną z typowo dziecięcych rzeczy: łóżeczko turystyczne, fotelik samochodowy, podstawkę podwyższającą. Wybraliśmy fotelik samochodowy, bo okazało się, że dosyć duża opłata musi być uiszczona za fotelik w przypadku wypożyczenia go w wypożyczalni samochodowej i to się nam w ogóle nie kalkulowało. W naszym wypadku łóżeczko nie miało sensu, gdyż dzidzia śpi z nami. Z dwóch bagaży do luku największy przypadł małemu. Wyliczyłam sobie ile mniej więcej pieluszek zużywa dziennie, ile potrzebujemy ciuszków z uwzględnieniem, że w połowie wyjazdu je wypiorę i wzięłam pod uwagę ilości potrzebnych słoiczków obiadowych i owocowych dla dzieci. Wiedziałam, że nie mam co liczyć na hiszpańskie „gerberki”, bo konsystencją odbiegają one od tych proponowanych w Polsce i obawiałam się, że nasz Stefan ich nie zaakceptuje. W bagażu dla Stefana znalazła się więc odpowiednia ilość obiadowo-deserowych słoiczków z pewną nadwyżką, gdyby słoiki się potłukły. Dodatkowo na początek wzięłam bobo fruty, gdyż nasz syn nie przepada za wodą. Najprostsze i najlżejsze okazały się śniadania. Spakowałam jeden rodzaj kaszki i do tego owoce liofilizowane, wszystko z firmy Helpa i w ten sposób miałam rozwiązaną kwestię śniadań. Nieodzownym elementem stał się mały czajnik elektryczny, który zaspokoił nagłą potrzebę na wrzątek do butli z mieszanką lub ewentualnego ocieplenia posiłków.

NA LOTNISKU I W TRAKCIE LOTU

Lot samolotem, a zwłaszcza start i lądowanie, nie były wcale takie stresujące. Mały ani nie zakwilił. Na okoliczność tych dwóch specjalnych momentów mieliśmy przygotowaną butlę, jeszcze ciepłą, bo zrobioną przed samym lotem. Mały zajął się piciem, a potem interesowało go wszystko dookoła. Wydawało mi się, że bardziej mi się zatykają uszy niż jemu. Warto też mieć wodę, jeśli dziecko jest jej fanem, albo o nią poprosić stewardesy (użyczą nam także wrzątku do butli). Wszyscy ulegamy odwodnieniu po lotach samolotowych, a co dopiero dzieci. Personel na lotniskach okazał się bardzo pomocny i przymknął oko na większą ilość płynów zabieraną przez nas na pokład. Wystarczyło wspomnieć, co było zgodne z prawdą, że butla jest dla niemowlaka. Wiadomo, że w torbie dla dzidzi nie może też zabraknąć słoiczka na porę śniadaniową lub obiadową, ulubionej zabawki, czegoś na przebranie, kocyka, pieluszek tetrowych, pampersów, etc. Wyzwaniem okazało się przewijanie w samolocie i wydaje mi się, że jeśli się z kimś jeszcze leci, to lepiej, żeby ta osoba też została zaangażowana. Nie zmieści się w kabinie toaletowej, ale na wypadek gdybyś potrzebował/a jakiejkolwiek pomocy zawsze jest tuż obok. Przewijaki samolotowe są bardzo wąskie i małe. Jest też w nich słaby nawiew. Mój mąż okazał się być bardzo pomocny, gdy po długim mocowaniu się z małym, zrobiło mi się po prostu słabo i się zmieniliśmy.

REGENERUJĄCY POBYT
Moi mężczyźni podbijają świat. Mirador de Es Colomer, grudzień 2017.

Przyznam szczerze, że mały na tych wakacjach odżył. Od końca października ciągle chorował a w grudniowej Hiszpanii wszystko się uspokoiło. Wydaje mi się, że przyczyniły się do tego: znacznie lepsza pogoda, ok. 15C, długie spacery każdego dnia, witamina D prosto z promieni słonecznych (mały wrócił opalony), doskonały mikroklimat, nieustanna obecność rodziców, a także… cytrusy! Miałam pewne zahamowania na początku, by dać ośmiomiesięcznemu bobasowi rozcieńczony sok pomarańczowy z wyciskanych właśnie pomarańczy. Jednak znajoma Hiszpanka, która sama ma dziecko, powiedziała mi, że u nich lekarze pediatrzy zalecają pomarańcze na przeziębienie nawet małym dzieciom. No tak -pomyślałam- przecież to są owoce przed chwilą zerwane u niej w ogródku… Tak jakbym poszła do sadu za domem po jabłko. Cieszyła mnie niezmiernie dostępność świeżych owoców. Mały wcinał maliny, a z targu przynosiłam najlepsze w moim życiu kiwi.

Zapach owoców z ryneczku. Sineu, grudzień 2017.

Wydaje mi się, że za rok o podobnej porze też uczynimy z małymi eskapadę w cieplejsze kraje. Z mojego doświadczenia widzę, że sprzyja to relacji rodzinnej, przełamuje się własne bariery, dzidzia dobrzeje i cieszy się zadowolonymi i zrelaksowanymi rodzicami!

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, polub mnie na fb! Zapraszam tutaj! Dziękuję za polubienia! 🙂

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz